[Eberron]

Warhedd - Dziennik osobisty 9

2 Dravago 998 YK

Kolejny wpis dla pamięci gdyż nadal tkwimy w celi, choć z uwagi na ostatnie wydarzenia w antymagicznej izolatce.

Ostatniej nocy przed naszą celą pojawiła się dziwna istota. Pojawił się dziwny błysk magii, a na naszych ciałach smocze symbole. Po chwili jednak istota zniknęła a do nas dobiegły odgłosy walki. Okazało się że to gang shifterów Kudłaja przybył aby krwawo odbić nas z więzienia. Niezbyt mi się to podobało ale skorzystaliśmy z nadarzającej się okazji. Dziwne było tylko zachowanie tych shifterów. Wyglądali jakby napełnieni nieludzką mocą. Uciekliśmy więc do ich siedziby.

Okazało się jednak że nikt nas nie ściga. Kudłaj zajął się zabawą, Ramunas czytaniem jakiś tajemnych ksiąg, a ja obsługą świątynii Powstającego, który obdarzył mnie cząstką swojej mocy. Tylko że przecież nie mogłem jeszcze mieć tej świątynii!! Dość szybko zorientowaliśmy się że coś jest nie tak. Postanowiliśmy wrócić tam gdzie to się zaczęło, czyli do miejskiego aresztu.

Magiczne ślady doprowadziły nas do okrytej dziwną mgłą pieczary w której przemówił do nas… smok!! Ten sam który miesiąc temu pojawił się kiedy walczyliśmy z mumią Nurchachiego. Okazało się że jesteśmy więźniami pułapki własnych umysłów i istota, która nas więzi, powoli wysysa z nas siły witalne. Smok stwierdził że ponieważ jesteśmy częścią jakiegoś proroctwa nie może do tego dopuścić i dlatego ujawnił się nam i obdarzył częścią swojej mocy. Od tej pory mogłem tworzyć wokół siebie niewielkie trzęsienie ziemi, stawać się niewidzialny, a także na krótki czas przyśpieszyć swoje ruchy. Ramunas potrafi widzieć istoty niewidzialne, a Kudłaj przyjmować formę eteryczną.

Smocza istota wskazała nam drogę do labiryntu naszych umysłów, który musieliśmy przebyć aby dostać się do więżącego nas przeciwnika.

Najpierw znaleźliśmy się z powrotem w wieży profesora Zabłotnika, w której musieliśmy zmierzyć się z dwójką braci minotaurów. Następnie trafiliśmy do tej starej świątyni przerobionej na magazyn w której pilnowaliśmy zabytków z Xendriku. Tam stoczyliśmy walkę z drowami oraz tym mechanicznym skorpionem. Jeśli przyjdzie nam walczyć z nim w rzeczywistości trzeba będzie zaopatrzyć się w eliksir chroniący przed jego kwasowym atakiem z ogona.

Umysłowy labirynt zaniósł nas następnie do jakiejś wielkiej pieczary pełnej wielkich i starych posągów gigantów (Xendrik??), które ktoś połączył wiszącymi mostami i różnymi przejściami. Tam napotkaliśmy grupę dolgrimów służących tajemniczemu Panu, ścigajacych grupę drowów które ukradły mu jakiś skarb. Nie chcąc walki dogadaliśmy się z nimi i oddali nam jeden z ukradzionych smoczych kryształów Siberysu. Okazało się też iż wzmacnia on nasze nowo nabyte zdolności.

Mgły przeniosły nas następnie do mojej przeszłości. Do karrnackiego miasta Atur, w którym poznałem horrory wojny. Ale tym razem dzięki moim nowym zdolnościom udało mi się uratować życie tych cywili zanim tytany nie ruszyły do ataku. I choć teraz wiem że działo się to tylko w moim umyśle, i że tak naprawdę to nic się nie zmieniło, znajduję w tym nieco… odkupienia.

Kolejny szlak przez mgły zaprowadził nas do jakiegoś miejskiego zamtuza. Jakiś gnom wziął nas za właścicieli tego…hm, przybytku. Zostaliśmy ostrzeżeni przez parę stałych klientów o zbliżającym się ataku popleczników Srebrnego Płomienia, zatem gnom poprowadził nas do ukrytej w kanałach łodzi (po krótkiej wizycie w tutejszym skarbcu). W kanałach musieliśmy jednak stoczyć walkę z oddziałem fanatyków, ale udało nam się wyjść z tego obronną ręką. Ciekawe czyje było to wspomnienie? Ani Ramunas, ani Kudłaj nie przyznali się do tego. Czy było to wspomnienie więżącej nas istoty?

Znowu mgły. Tym razem znaleźliśmy się w lokalu Domu Sivis, w którym wysyłano przesyłki i wiadomości. Ramunas wysłał zrabowane z zamtuza skrzynie z kosztownościami pod swój adres, ale wątpię żeby to odniosło skutek w rzeczywistości. I to raczej na pewno było wspomnienie więżącej nas istoty, gdyż w lustrze zobaczyliśmy niebieskoskórego ogra. Zaraz potem pojawił się Voykampf, który wynajął tę istotę do pozbycia się naszej trójki. W ramach zapłaty ofiarował mu dziwne stworzenie wyglądające jak mózg na pająkowatych nogach. Z rozmowy wynikało także że istota jest changelingiem lub jakimś doppelgangerem, gdyż Voykampf wydawał się być zdziwiony wyglądem jaki aktualnie przyjęła. Przynajmniej wiemy kto jest źródłem zlecenia. Szkoda tylko że niewiele nam to pomaga.

Mgły przeniosły nas tym razem gdzieś do nekropolii w Karrnath, gdzie studiował Ramunas. Wyjaśnił że podczas jakiegoś nieudanego rytuału niemal opętała go jakaś istota z innego planu, tylko dzięki interwencji jego mentora udało mu się zachować życie. Spróbował teraz ponownie i dzięki mojemu ochronnemu eliksirowi udało mu się skutecznie dokończyć ten rytuał. Porwał nas jakiś dziwny wiatr. Uciekaliśmy przez jakiś skomplikowany labirynt przed goniącym nas widmem. Kiedy już nam się udało powróciliśmy na ten sam cmentarz, gdzie Ramunas ponownie spotkał swojego mentora. Nie zdążyłem już usłyszeć ich rozmowy zanim porwały nas mgły.

Kolejna komnata okazała się ostatnią. W ruinach jakiejś starej świątyni zmierzyliśmy się z tą tajemniczą istotą i jej mózgopajęczym stworkiem. Do pomocy miał także jakiegoś dziwnego żukopodobnego potwora i dolgrimy z kuszami, które powaliły Ramunasa. Dzięki moim nowym możliwościom, a także zębom hieny Kudłaja udało nam się ją jednak pokonać. Nie udało się nam jednak dowiedzieć kim była bo w chwili gdy zginęła w naszych myślach, ocknęliśmy się w celi, a istota uciekła.

Okazało się także że na skórze Ramunasa i Kudłaja oraz na moim pancerzu pojawiły się smocze symbole. To z kolei spowodowało panikę wśród strażników i zmianę naszej celi na chronioną przed wpływem magii. Więc nie wiem zatem czy nasze nowe zdolności działają także w rzeczywistości. Sprawdzę to przy najbliższej okazji.

Tymczasem nasza sytuacja nie zmieniła się ani na jotę. Możemy spędzić w areszcie jeszcze kilka miesięcy zanim dojdzie do procesu. Jak widać strażników da się przekupić skoro znalazł nas tu ten wpływajacy na umysły stwór. Może dobrze że siedzimy w izolatce bo jak do reszty aresztantów dotrze informacja o nagrodzie za nasze głowy możemy nie opędzić się od chętnych na jej zainkasowanie. Mamy ofertę zwrotu tego elfickiego miecza przekazaną naszej pani adwokat, ale temu sprzeciwia się Ramunas twierdząc że to w ogóle jest miecz drowów a nie tych z Aerenalu. Przypuszczam jednak że w tej kwestii chodzi jednak o zwykłą ludzką chciwość. Zapomina jednak że nasz sprzęt został zarekwirowany, i że jak przypadkiem zginie z tutejszego magazynu to nikt się tym nie przejmie. Oboje z Kudłajem są jednak uparci jak kozły.

Jak zwykle wszystko na mojej głowie.

Comments

delusioner82 brathac

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.