[Eberron]

Oko kruka
Wspomnienie Ramunasa

Oficerowie nie mogli się nadziwić ile widzą moje oczy, jak mało może się przede mną ukryć, nie ważne w świetle dnia czy o zmroku. Dzięki temu zostałem polecony człowiekowi wywiadu. W dziczy i w tłumie, kradnąc, krzywdząc i kłamiąc obserwowałem i uczyłem się. Wszystko dla Cyre – największego, najpotężniejszego i najpiękniejszego narodu Eberronu, klejnotu w prastarej koronie Galifaru.

Wiele pokazały mi w tym czasie moje oczy. Czarne, świdrujące i skaczące z jednego punktu na drugi. Obce. Nieludzkie. Przenikliwe.

Starsze wspomnienie.
Księżyc, wąski jak kindżał, kamienny posąg starca w diademie i płaszczu, zamarznięta trawa wspinająca się na nagrobki. Trzynasta noc czuwania i postu. Trzynasta noc w oczekiwaniu na koniunkcję sfer. Zawalone egzaminy i spotkania z dziewczętami z miasta. Tygodnie badań i wyliczeń… Gdzie moje odpowiedzi!?

Kaszel, pieczenie na twarzy odrywanej od białej od szronu płyty nagrobnej. W ciemnym kształcie po policzku i czole słowo “kruki”. Wciąż ciemno, zimowy świt wciąż daleko.
Zawroty głowy i mrowienie w dłoniach, perłowe powidoki przed oczami. Czy to już?
Sztywne dłonie, palce, pióra. Reumatyczny ból zginający w tył plecy, aż do chrzęstu lekkich kości.
Inny świat dokoła. Nie, to inne oczy: w przód – cyprysy przy kaplicy, w ich gałęziach wróble – w górę – kłębiaste obłoki oświetlone od tyłu gwiazdami – w lewo – mysz przyczajona pod wejściem do… – Z TYŁU RUCH! Skok, szarpnięcie skrzydeł, ucieczka!
Krzyczę w locie swoje pytania, ale nie znam już słów…

Złapał mnie. Złapał, cofnął transformację i upewnił się, żebym wyleciał z uczelni i wrócił do domu. Nienawidziłem go i czułem wdzięczność jednocześnie.
Nie powiedział mi co do mnie przyszło tej mroźnej nocy, może sam do końca nie wiedział? Może dlatego nie potrafił zwrócić mi moich szarych oczu, a zostawił czarne oczy kruka?

View
Warhedd - Dziennik osobisty 8

28 Eyre 998 YK

Ten wpis jest bardziej w mojej pamięci, gdyż aktualnie nie mam dostępu do pamiętnika, który został w mieszkaniu Ramunasa. Nie mogę go uzupełnić, gdyż aktualnie tkwię w celi, w wyniku nierozsądnego zachowania Kudłaja.

Zaczęło się od wiadomości przyniesionej przez Ramunasa, o tym że ktoś wyznaczył nagrodę za nasze głowy. Ruszyliśmy zatem do siedziby klanu Kudłaja, ale tam okazało się że jego przywódca Garth, też się dowiedział o nagrodzie i próbował go zabić. Kudłaj pokonał go i został nowym przywódcą Kamiennych Kłów. Tym samym resztę tego dnia, miast dowiedzieć się o co chodzi, spędziłem obserwując rytuały godowe shifterów, co ani na jotę nie przybliżyło nas do celu.

Kiedy rankiem Kudłaj był w stanie już ustać prosto, Ramunas wpadł na pomysł aby przesłuchać Gartha. Fakt że był martwy nieco utrudniało zadanie, ale Ramunas stwierdził że jeden z kapłanów Mrocznej Szóstki będzie w stanie nam pomóc. Faktycznie, przywołany duch Gartha nakierował nas na podziemną dzielnicę Khyber’s Gate, pełną stworów pochodzących z Droaam i Powstający wie skąd jeszcze. Oczywiście duch Gartha próbował znów zabić Kudłaja, ale poradziliśmy sobie z nim.

Postanowiliśmy sprawdzić jeszcze trop elfa Malgathy. Elficki profesor dowiedział się iż Malgatha jest pracownikiem ambasady Aerenalu mieszczącej się w Shae Lias. Wróciliśmy więc do elfickiej dzielnicy i tam ten idiota Kudłaj wdał się w bójkę z dwoma gargoylami strzegącymi wrót do ambasady. Niestety udało mu się zabić obie, przez co aresztowali nas strażnicy ambasady i przekazali Straży Miejskiej.

Kiedy zamknięto nas w celi przez krótką chwilę miałem ochotę rozsmarować tego głupca na ścianie. W tym stanie w jakim był po pokonaniu gargoili, bez problemu pozbawiłbym go życia. Ale nie pomogłoby to w żaden sposób w naszej sytuacji, ponadto nie będę zniżał się do jego poziomu. Mam nadzieję że jak tylko uda nam się wyjaśnić to nieporozumienie, Kudłaj pójdzie swoją własną drogą.

Na razie posłałem po pannę Margery. Może zechce zająć się naszą sprawą. Krążą słuchy że pobratymcy Kudłaja chcą go wyrwać z więzienia. Może mi się poszczęści i strażnicy ubiją go podczas tej próby. Ja tym czasem wsłucham się w głos Powstającego…

View
Warhedd - Dziennik osobisty 7

23 Eyre 998 YK

W przerwach między pilnowaniem magazynu postanowiliśmy odnaleźć tego elfa Malgathę. Nie odnieśliśmy jednak na tym polu żadnych sukcesów. Odwiedziliśmy więc dzielnicę elfów Shae Lias w Upper Northedge ale nic to nie dało. Dzięki rektorowi udało nam się namierzyć jakiegoś elfickiego profesora, który obiecał nam poszukać Malgathy i przekazać mu że chcemy pogadać. Ten trop na razie jest zimny.

Pilnowanie magazynu zakończyło się bez kolejnych problemów. Młody niziołek niezbyt się do czegoś przydał, poza udzieleniem informacji na temat niezbyt inteligentnych i zapewne nielegalnych rozrywek tutejszego półświatka z wykorzystaniem bazyliszków. Rektor na razie nie ma dla nas kolejnych zadań, choć wspomniał coś o kolejnej wyprawie do Xendriku. Przy okazji sprawdziłem ile będzie kosztować zakup tej starej świątyni. Na razie nieco mi brakuje do 4500 Galifarów, ale mam kilka pomysłów jak je zdobyć.

W międzyczasie okazało się że ktoś próbował włamać się do domu Ramunasa. Zmajstrowaliśmy z nim więc taki nowy zamek do drzwi że każdy kolejny złodziej zapewne połamie na nim zęby – chyba tak to mówią ludzie. Ciekawe tylko kto i czego tam szukał.

Następnie do Ramunasa przyszło dwóch oficjeli Srebrnego Płomienia aby wynająć nas do zbadania sprawy morderstwa ich dwóch wyznawców. Udaliśmy się więc do ich głównej świątyni aby zbadać sprawę.

Tych dwoje zabitych nazywało się Dubroc il`Safar oraz Saein. Dubroc zajmował się rekrutacją nowych członków kolejnej krucjaty Płomienia do Xendriku. Saein raczej też nie zajmowała się rzeczami duchowymi bo w jej pokoju znaleźliśmy ukryty sztylet z rowkami na truciznę i fiolkę z tajemniczym płynem. Okazało się też że Voykampf był ich dowódcą. Przepytaliśmy go ale nie powiedział nam nic ważnego. I chyba nas poznał.

Od Hierofantki i tego przekutego Strike’a dowiedzieliśmy się że Voykampf został odnaleziony przez oddziały krucjaty na Xendriku i od tego czasu bardzo zasłużył się dla Płomienia. Dostaliśmy też pisemne upoważnienie do przeprowadzenia śledztwa.

Dzięki kontakom Ramunasa dostaliśmy się do miejskiej kostnicy, gdzie zbadaliśmy zwłoki Dubroca i Saein. Saein zginęła od skrytobójczego ciosu w plecy zatrutym sztyletem. Natomiast Dubroc miał wyraźnie ślady walki na ciele ponadto zginął jakby wypalony od środka. Nie spotkałem się jeszcze z tego rodzajem broni lub magii, która zabija w ten sposób.

Wszystko to wygląda bardzo dziwnie. Oboje zabitych nie bardzo mi pasuje do standardowego wyznawcy Srebrnego Płomienia, bardziej do tych chciwych niby-wyznawców których teraz pełno na ulicach Sharn, którzy chcą uszczknąć coś z przywiezionego bogactwa z Xendriku. Ramunas sugeruje że mogły ich zabić te drowy które wyszły z mumii giganta. Tylko czemu? Z zemsty? Przybyły tu odzyskać coś co zabrały oddziały krucjaty? Jaką rolę pełni w tym Voykampf? Jest w zmowie z drowami? Czy może ukrywa coś przed Płomieniem? Jak zwykle więcej pytań niż odpowiedzi.

View
Warhedd - Dziennik osobisty 6

20 Eyre 998 YK
Ludzie mają takie powiedzenie – Zawsze po grudzie. Trafnie oddaje naszą aktualną sytuację. Zaczęło się spokojnie. Udaliśmy się do rektora Uniwersytetu Morgrave aby zacząć pierwszą z naszych prac. Ten zabrał nas do dzielnicy portowej gdzie miała odbyć się uroczystość powitania ekspedycji z Xendriku prowadzonej przez Kościół Srebrnego Płomienia. Jeden z okrętów należał do Uniwersytetu i jego ładunkiem mieliśmy się zająć. Ale tu sprawy zaczęły się komplikować.

Przede wszystkim, tak jak było w tej wizji, na jednym z okrętów Płomienia znajdował się Voykampf – Ramunas go później śledził i dowiedział się że mieszka w świątyni Płomienia i podobno podlega jakiemuś Przekutemu. Po drugie w dokach doszło do zamieszek między oddziałami Przekutych dokerów i bandami shifterów i innych robotników portowych. Stanąłem na czele Przekutych i pokierowałem ich działaniami tak abyśmy skutecznie się obronili przed napastnikami. Tylko obronili. Mamy już i tak wystarczająco złą prasę. Nie chcę czytać w Sharn Inquisitive o moderczych Przekutych w porcie. Jeden Palownik wystarczy.

Kiedy sytuacja się uspokoiła – osobiście uważam że ci od Płomienia dość brutalnie potraktowali shifterów – tragarze zanieśli artefakty Uniwersytetu – dość pokaźną mumię giganta, i wielkiego mechanicznego skorpiona, wśród innych rzeczy do magazynu, który podobno kiedyś był świątynią Zastępu Suwerenów.

Ramunas poszedł szpiegować Voykampfa, Kudłaj gdzieś poszedł więc mnie przypadło pilnowanie artefaktów. Poustawiałem skrzynie w zaimprowizowane pozycje obronne zgodnie ze starą cyrańską sztuką obrony okrężnej, zbadałem skorpiona (okazało się że może pluć kwasem z ogona) i czekałem. Pierwsza noc minęła spokojnie, prócz pijanego Kudłaja i szwendającego się po terenie Ramunasa. Nad ranem zmienił nas oddział krasnoludów od Kundaraków.

Okazało się że magazynem interesuje się ktoś jeszcze. Sama głowa rodu przestępczej rodziny Domu Boromar – niziołków mieszkających w Sharn. Sugerował na początku że chce położyć łapę na pilnowanych przez nas artefaktach, więc Ramunas nawet ustalił z rektorem że Uniwersytet sprzeda je Boromarom. Ale okazało się ostatecznie że bratanek przywódcy rodu wplątał się w jakieś nieciekawe towarzystwo i zamierza nas odwiedzić kolejnej nocy. Chodziło tylko o to żeby ów bratanek tę noc przetrwał w stanie dość nienaruszonym.

Więc się przygotowaliśmy. Ramunas skombinował zwój z czarem usypiania. Kudłaj wytrzeźwiał – to było wszystko na co było go stać. Ja kupiłem więcej lamp abyśmy coś widzieli. I czekaliśmy. Bratanek Dona Boromara faktycznie przybył i to z obstawą, ponadto w towarzystwie jakiegoś elfickiego maga. Próbowali mnie powstrzymać torbą plączącą ale na szczęście udało mi się wyplątać. Czar Ramunasa zadziałał przynajmniej na tego krewniaka, elfa udało mi się zmusić do ucieczki. Niziołki okazały się być całkiem twarde jak na swój niski wzrost. Tylko kiedy udało mi się powalić jednego sytuacja się skomplikowała.

Z mumii giganta coś wylazło – zapewne drowy z Xendriku, które uruchomiły tego mechanicznego skorpiona. Taktyczny odwrót wydawał się być jedynym możliwym wyjściem.

I na tym teraz stoimy. Drowy i skorpion spowodowały nieco zniszczeń i zamieszania w Sharn zanim ostatecznie nie skryły się gdzieś w Cogs. Straż oferuje nagrodę za jego zniszczenie, a podobno Cannithowie chcą go w stanie dość nienaruszonym.

Z transakcji między rektorem a Donem Boromarem raczej nic nie wyjdzie bo wszystko rozbija się o pieniądze. Na szczęście Ramunas przekonał Dona aby ten jego bratanek Xonras pilnował z nami tego magazynu. Gdzie pilnuję go ja. Okazało się że do napadu namówił go ten elf Leojym Malgatha, który chciał spalić mumię giganta.

Chyba trzeba będzie odnaleźć tego elfa. Ramunas zdobył jego miecz, może te jego mistyczne zdolności się przydadzą. Coś musimy zrobić z tym skorpionem, ale nie będzie to łatwa przeprawa. Ma taki sam adamantytowy pancerz co ja więc pewnie jest dość odporny na ciosy. A nie mamy adamantytowej broni. I co z Voykampfem?

View
Warhedd - Dziennik osobisty 5

16 Eyre 998 YK

Mam mało czasu więc wpis będzie krótki. W Ashblack, jednej z dzielnic Cogs działa tajna sekta przekutych Powstającego, która zapewne posiada dostęp do Kuźni Życia. Wiem to od jednego z jej członków Crashera, którego spotkaliśmy na śmieciowisku za miejskim cmentarzem w Sharn. Udaliśmy się tam z Kudłajem i Ramunasem, który w międzyczasie ocknął się z letargu, aby odnaleźć głowę Palownika, z której chciałem odczytać symbole, takie same jakie widziałem w ruinach świątyni na Xendriku przed Dniem. Natknęliśmy się tam najpierw na pozostałości przekutych, którzy okazali się być związani z Panem Ostrzy, a następnie na trzech przekutych – maga Bishopa, Crashera i Yardsticka z osłoną z kilku dolgrimów. Okazało się że też szukają głowy Palownika. Obezwładniłem Crashera i Yardsticka z Ramunasem a Kudłaj zabił dolgrimy i zastrzelił z łuku uciekającego Bishopa, który wpadł do jeziora lawy poniżej. Niestety wraz z głową Palownika.

Yardstick pomógł przenieść ciało Crashera do jednej z kryjówek rodziny Kudłaja, gdzie naprawiłem go i przywróciłem do funkcjonowania. To on zdradził mi informacje o tej sekcie. Z uwagi na dostęp do Kuźni trzymają się na uboczu i w wielkiej tajemnicy. Nikt w “Czerwonym Młocie” o nich nie słyszał. Ani reszta z mojego zgromadzenia, która jeszcze nie wróciła z Zilargo z Wielkiego Zboru. Wyjaśniłem im, iż metody którymi się posługują: kradzieże, morderstwa, czy spoufalanie się ze stworami z Khyberu nie służą wcale naszej sprawie. Będę musiał niedługo zamienić parę słów z ich przywódcą Softshellem, którego spotkałem już przed rozprawą z Przekutym. Muszę mu wyjaśnić, że jeśli będą tak dalej postępować niczym nie będą się różnić od Pana Ostrzy.

Ale najpierw musimy załatwić sprawy dla Uniwersytetu.

View
Umrzeć, może zasnąć tylko?

Warhedd będzie musiał mi wszystko jeszcze raz opowiadać…

Był tu, kiedy się ocknąłem. Jeszcze nie odzyskałem całkiem przytomności, a już terkotał do mnie tym drewnianym głosem.
Pierwsze co zobaczyłem po jego gębie, to że jestem u siebie, a kilka moich sprzętów (w tym cyrański zegar!) jest w kawałkach.

Wtedy maszyna bojowa zaczęła terkotać jeszcze szybciej i postawiła na stole mechaniculusa przedstawiającego jego samego, wykonanego tak zręcznie, że gnomy mogłyby się powstydzić. Warhedd cały czas coś gadał. I ten wielki, i ten mały.

Najpierw mówili to samo, dwoma głosami, ale zaraz mały zaczął zmieniać co któreś słowo, aż wreszcie słyszałem już tylko jego.

Przypomniał mi o naszej przygodzie w krainie zmarłych i o śnie, który śniłem przez ostatnie dni.
Na końcu powiedział: “Oni chcą Tam odejść. Chcą żebyś ich tam zaprowadził. Jeżeli chcesz, to ci pomogę”.

View
Warhedd - Dziennik osobisty 4

12 Eyre 998 YK
Skończyłem naprawiać pancerz i przyjrzałem się temu naramiennemu ostrzu, w którego był wyposażony jeden ze śledzących mnie przekutych. Sądzę że dam radę go poużywać, ale będę musiał z nim trochę poćwiczyć. Na razie trochę niezgrabnie mi to wychodzi. Zrobiłem też parę notatek, może Ramunas jak się obudzi zdoła dostrzec jakieś związki między tymi ostatnimi wydarzeniami. Na razie wciąż śpi. Zauważyłem też że moc kryształu Siberys zaczyna słabnąć. Póki całkiem się nie wyczerpie, chcę czegoś spróbować.

14 Eyre 998 YK
Nie wiem jak, ale to zadziałało. Chciałem zobaczyć czy moc kryształu wpłynie jakoś na próbę stworzenia obrazu Powstającego. Udało mi się… tylko nie pamiętam jak. Umieściłem kryształ blisko ciała, tak aby uwidoczniły się te smocze symbole i zacząłem pracę. W pewnej chwili kryształ chyba rozbłysł. I ocknąłem się dopiero następnego dnia a w moich rękach trzymałem tę metalową figurkę. Przedstawia ona chyba mnie w wersji miniaturowej, bo na jej czole jest moja ghulra. Na korpusie widnieje znak Powstającego. Jest tam też umieszczony ten mały okruch kryształu Siberys, którego znalazłem wcześniej. Ręce i nogi figurki ruszają się jak w mechanicznej zabawce Cannithów. I ma oczy, które świecą delikatnym zielonym światłem zupełnie jak moje. Nie wiedziałem że moje wielkie dłonie potrafią skonstruować coś takiego. Widzę że zużyłem na to część zapasów z zestawu naprawczego. I części z gnomiego zegara z kukułką, który wisiał u Ramunasa. Jest piękna. Czuję jakby sam Powstający do mnie przemawiał.

View
Warhedd - Dziennik osobisty 3

11 Eyre 998 YK
Ugoda z sądem Sharn wymagała odnalezienia od nas tego przekutego – Palownika, który zbiegł z tego samego aresztu w którym i my siedzieliśmy. Mieliśmy na to 7 dni, zanim przyjdzie nam pracować dla Uniwersytetu Morgrave. Pierwszym problemem jaki się pojawił był Ramunas. Po tym jak poszedł spać po tej imprezie u… pobratymców Kudłaja, okazało się że zapadł w jakiś dziwny katatoniczny trans, z którego nie udało mi się go obudzić. Zaniosłem go więc do tego naszego wynajmowanego lokum i zabezpieczyłem jak się dało. Później poszedłem pogadać z naszą panią prawnik – dzięki niej dostałem wgląd w akta całej sprawy. Okazało się że, poprzednim razem, Palownika udało się złapać dzięki pewnemu prywatnemu detektywowi o imieniu Gerrel. To imię mi coś przypomniało. Jedna z tych istot w Syrianie, prosiła nas o dostarczenie wiadomości temu Gerrelowi.

Na miejscu wpuścił mnie dziwnie wyglądający kamerdyner, który przedstawił mi równie dziwnie wyglądającego Gerrela. Do końca nie byłem pewny jakiej jest płci. W sumie to nadal nie jestem. Wtedy też niewiele się dowiedziałem, choć potwierdził ze oczekuje przesyłki.

Z Kudłajem umówiłem się przy Czerwonym Młocie w Cogs, ale coś długo się nie pojawiał. Pogadałem trochę z Crucible, właścicielem Młota, ale nie wiedział nic ani o Palowniku, ani o ewentualnych jego powiązaniach z Panem Ostrzy. Smith, przekuty – kapłan Onatara ze świątyni w Cogs, też nic nie wiedział. Czekałem na tego shiftera i czekałem. W końcu stwierdziłem, że pewnie siedzi u tej swojej… rodziny, więc poszedłem tam.

Tylko że tam okazało się że śledziło mnie dwóch innych przekutych, których banda Kudłaja chciała powstrzymać. Włączyłem się do walki, próbując powstrzymać jednego, z naramiennymi ostrzami, ale nie wiedzieć czemu ten postanowił się zabić miast nam coś powiedzieć. Ale na szczęście udało mi się powstrzymać przed ucieczką jego Ostatniego Posłańca.

Okazało się że Ci przekuci śledzili mnie przez cały poprzedni dzień, a Kudłaj łaził za nimi. Nie wiem tylko po co mu była ta glewia, choć w sumie później się przydała. Okazało się także, że znalazł ślady Palownika, w okolicy Czerwonego Młota. Chcieliśmy wrócić do Cogs, ale po drodze okazało się że Palownik uderzył ponownie. Straży ponownie pomagał Gerrel, więc postanowiliśmy ponownie z nim porozmawiać.

Tym razem był bardziej rozmowny. Okazało się, że Palownik atakował osoby, które wykazywały jakieś talenty. Czy to do magii, czy umiejętności wojskowych, lub naukowych. Gerrel podejrzewał, że w jakiś sposób kradł im energię życiową. Zaprowadził nas do poprzedniej kryjówki Palownika, ale tam siedzieli teraz jacyś inni shifterzy, którzy nic nie wiedzieli. Znalazłem jednakże malutki odłamek smoczego kryształu Siberys, a Kudłaj jedną fiolkę oleju naprawczego.

Naszym ostatnim tropem było odczytanie wiadomości z Ostatniego Posłańca. Smith nie dał rady nic z tym zrobić, więc poszukaliśmy w manufakturach Cannithów jakiegoś artificera. Półelf Lorel d’Cannith, dał radę oczytać trzy wiadomości, z których wynikało, że ktoś kazał mnie śledzić w imieniu Przekształconego Boga i spowolnił mechanizmy Posłańca na tyle, że dało się go bezproblemowo wyśledzić. Posłaniec zaprowadził nas do jednej z mniejszych manufaktur, w której pracowali sami przekuci. Kudłaj zauważył wśród tamtejszych pracowników, drugiego z przekutych, którzy mnie śledzili, oraz dziwnie wyglądającego krasnoluda, który przechwycił Posłańca.

Weszliśmy więc tam i my. Okazał się że ten “krasnolud” to przekuty, który pokrył swoje ciało… mięśniami i skórą, aby upodobnić się bardziej do istot cielistych!! Nie powiedział nam nic innego, poza mistyczną otoczką, że czegoś nie rozumiem, ale wskazał nam miejsce, gdzie ukrywał się Palownik. On i jego towarzysze nie zaoponowali, kiedy powiedziałem, że muszę powstrzymać Palownika, przed kolejnymi mordami. Po prostu wskazali nam drogę.

Palownik ukrywał się we wnętrzu wielkiej groty, w której ktoś umieścił starego Przekutego Tytana. Tylko że tego zmodyfikowano tak, że Palownik mógł do niego wejść i poruszać nim jak wielką maszyną oblężniczą. Nie było łatwo, ale udało nam się go pokonać. Jednak ta glewia Kudłaja się na coś przydała. Okazało się też, że róg Palownika, ten na który nadziewał ofiary podłączony był do jeszcze większego kryształu Siberys. Kiedy go dotknąłem, na moim pancerzu znów zaczęły pojawiać się te smocze runy, jak wtedy podczas walki z Nurchachim, kiedy z portalu wyleciał ten wielki smok. Samo ciało Palownika pokryte było dziwnymi symbolami, takimi samymi jakie widziałem z Ramunasem wtedy w Xen’driku. Przed Dniem.

Udało się nam opuścić grotę innym wyjściem, usuwając jakieś stare zawaliska, które blokowały dostęp do starych tuneli. Po drodze napotkaliśmy chyba jakiś stary warsztat Cannithów, z którego zabrałem jakieś antyczne plany konstruktów. Ciekawe czy coś w nich znajdę?

Koniec końców, oddaliśmy list Gerrelowi. Kryształ Siberys niezbyt go zainteresował. Straż wypłaciła nam nagrodę za Palownika, ale moja dola ledwie starczyła na nowe oleje naprawy. Chociaż przynajmniej odzyskaliśmy papiery na broń. Muszę teraz naprawić jeszcze kilka uszkodzeń pancerza. Ramunas wciąż śpi, a ja mam więcej pytań, niż odpowiedzi.

View
Warhedd - Dziennik osobisty 2

To smocze piętno które odcisnęło się na moim pancerzu jest bardzo dziwne. Zanim niemal całkowicie się zatarło zaczęło mnie… swędzieć? Tak chyba odczuwają to cieliste istoty. Po chwili słabo rozbłysło srebrnym światłem i poczułem jak mój pancerz zaczyna się nieco zmieniać. W ciemnoniebieskim odcieniu mojej adamantytowej skorupy pojawiła się nutka srebra. Wyraźnie widać ja teraz na całym moim ciele. Blue twierdzi, że podczas Ostatniej Wojny część przekutych tworzono z domieszką alchemicznego srebra do pancerza. Cóż, może się przydać na jakiegoś lykantropa.

Wzór piętna odsłonił mi także nowe możliwości w tworzeniu obrazów Powstającego. Może nie nastąpił żaden przełom, ale chyba idę w dobrym kierunku.

W międzyczasie pogadałem z bywalcami Czerwonego Młota, w kwestii tego Palownika. Może Ramunas powinien zobaczyć, czy w areszcie nie zostawił on jakiś przedmiotów. Te jego specjalne zdolności mogą się na coś przydać…

View
Warhedd - Dziennik osobisty 1

No cóż. Nasza praca dla profesora Zablotnika nie poszła tak łatwo jak za pierwszym razem. Przede wszystkim okazał się że ta cała sprawa jest całkowicie nielegalna. Musieliśmy włamać się na teren Uniwersytetu Morgrave i przeprowadzić rytuał z mumią Nurhachiego. Od początku poszło źle, bo ten shifter Kudłaj miast obezwładnić psy strażnicze po cichu, zaczął strzelać do nich z łuku, no i zrobił się rwetes. Wieży Zablotnika strzegł minotaur i oczywiście obudził się podczas próby włamania i musiałem go potraktować młotem po łbie i natrudzić się by nie zrobić mu krzywdy.

Oczywiście Zablotnik nie powiedział nam że dokończenie rytuału przywołania ducha Nurhachiego wymaga przeniesienia się do innego planu – Doluurh i ręcznego zebrania duszy i połączenia z ciałem, konkretnie to mumią do której profesor przykuł Ramunasa. Chciałem w tym momencie zrezygnować, ale Ramunas się uparł. No to daliśmy się wysłać w takiej machinie bardzo przypominającej tą, którą znaleźliśmy w Cyre tuż przed Dniem.

Profesor chyba nie znał się na swojej pracy bo trafiliśmy do innego planu – Syriany, zamieszkanej przez świetliste istoty. Kudłaj niestety trafił tam z nami. Tam musieliśmy dobić targu z inną istotą o imieniu Sargon Girej – Ramunas twierdzi że to dżin był – która przeniosła nas do prawidłowego planu i dała jeszcze przedmiot umożliwiający powrót do Sharn, w zamian za obietnicę wyświadczenia przysługi w nieokreślonej przyszłości. Przy okazji mamy dostarczyć wiadomość jakiemuś mieszkańcowi Syriany przebywającemu aktualnie w Sharn.

Dolurrh to wielce przygnębiające miejsce. Dusze po prostu tam tkwią, pogrążone w marazmie, ewentualnie wystawione na kradzież przez sługi Strażnika. Jednego z takich spotkaliśmy w tym planie, choć w sumie pomógł nam odnaleźć drogę do Nurhachiego. Co dziwne nie widziałem tam żadnych poległych przekutych. Co prawda trafiliśmy w miejsce gdzie tkwiły same dusze goblinoidów, a plan jest wielki i może dusze przekutych trafiają w inne miejsce. Albo trafiają do zupełnie innego planu. Jest jeszcze inna alternatywa, ale boję się o niej myśleć.

Nurhachi nie był zadowolony z wizyty. Jak tylko złączyliśmy go z mumią wściekł się strasznie. Szybko wróciliśmy na Eberron i próbowaliśmy przemówić mu do rozsądku, ale było za późno. Zaczął przywoływać zombie i inne duchy więc trzeba go było spacyfikować. Na szczęście jako mumia był dość łatwopalny więc potraktowałem go granatem z alchemicznego ognia. Zablotnik oczywiście zmył się w trakcie całego zamieszania.

A wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego. Nurhachi, przed swoją kolejną śmiercią, chciał chyba otworzyć sobie wrota do innego planu, ale z nich wyszło zupełnie coś innego. To był smok!! Tylko chyba nie w postaci fizycznego bytu, acz duchowego. Smok nasycił nas swoją energią co pozostawiło na nas smocze symbole. Ukazał nam także wizję wyprawy Srebrnego Płomienia płynącej do Xendriku. I Voykampfa na jednym z ich statków!! A później wszystko wróciło do rzeczywistości.

Ramunas i Kudłaj złapali jakieś choróbsko od Nurhachiego i wyglądali jak śmierć na chorągwi. Nie pozostało więc nic innego tylko poddać się strażom. Przynajmniej w areszcie przysłali medyka z Domu Jorasco i magotwórcę od Cannithów, aby nas wyleczyć i naprawić. Uleczenie Ramunasa i Kudłaja ze zgnilizny mumii wymagało co prawda dodatkowych datków na świątynię Zastępu, ale ostatecznie powróciliśmy do sił.

W więzieniu zauważyłem dziwnego przekutego. Wyglądał zupełnie inaczej, niż konstrukty powstałe w trakcie Ostatniej Wojny. Trochę jak wielki żuk z pojedynczym rogiem na głowie. Nazywano go Palownikiem i siedział za morderstwo. Dziwnie wyglądał…niemalże pachniał nowością, a przecież wszystkie Kuźnie Życia zostały zdemontowane.

Później odwiedziła nas nasza pani adwokat z urzędu Majorie McQueen, która zamierzała nas bronić przed zarzutami karnymi oraz cywilnymi ze strony Uniwersytetu Morgrave – że to niby my jesteśmy odpowiedzialni za zniszczenia. Odwiedził nas także potajemnie w nocy profesor Zablotnik, próbując namówić nas na ucieczkę z więzienia. Odmówiłem, myślę że nie chcę już mieć z nim nic do czynienia. Tej samej nocy z aresztu uciekł ten dziwny przekuty.

Użyliśmy tego faktu na naszym procesie karnym zawierając ugodę z sądem, iż złapiemy tego Palownika. Z rektorem uniwersytetu także dało się dogadać, choć mamy teraz do zrobienia 12 prac dla nich. Dodam iż za darmo.

Pierwszym zadaniem ma być pilnowanie przez miesiąc kolejnej mumii. Tym razem jakiegoś giganta z Xendriku, która właśnie wraca stamtąd wraz z ekspedycją Srebrnego Płomienia. Jeżeli to z tą samą ekspedycją, w której znajdował się Voykampf, to zrobi się bardzo interesująco…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.