[Eberron]

Warhedd - Dziennik osobisty 6

20 Eyre 998 YK
Ludzie mają takie powiedzenie – Zawsze po grudzie. Trafnie oddaje naszą aktualną sytuację. Zaczęło się spokojnie. Udaliśmy się do rektora Uniwersytetu Morgrave aby zacząć pierwszą z naszych prac. Ten zabrał nas do dzielnicy portowej gdzie miała odbyć się uroczystość powitania ekspedycji z Xendriku prowadzonej przez Kościół Srebrnego Płomienia. Jeden z okrętów należał do Uniwersytetu i jego ładunkiem mieliśmy się zająć. Ale tu sprawy zaczęły się komplikować.

Przede wszystkim, tak jak było w tej wizji, na jednym z okrętów Płomienia znajdował się Voykampf – Ramunas go później śledził i dowiedział się że mieszka w świątyni Płomienia i podobno podlega jakiemuś Przekutemu. Po drugie w dokach doszło do zamieszek między oddziałami Przekutych dokerów i bandami shifterów i innych robotników portowych. Stanąłem na czele Przekutych i pokierowałem ich działaniami tak abyśmy skutecznie się obronili przed napastnikami. Tylko obronili. Mamy już i tak wystarczająco złą prasę. Nie chcę czytać w Sharn Inquisitive o moderczych Przekutych w porcie. Jeden Palownik wystarczy.

Kiedy sytuacja się uspokoiła – osobiście uważam że ci od Płomienia dość brutalnie potraktowali shifterów – tragarze zanieśli artefakty Uniwersytetu – dość pokaźną mumię giganta, i wielkiego mechanicznego skorpiona, wśród innych rzeczy do magazynu, który podobno kiedyś był świątynią Zastępu Suwerenów.

Ramunas poszedł szpiegować Voykampfa, Kudłaj gdzieś poszedł więc mnie przypadło pilnowanie artefaktów. Poustawiałem skrzynie w zaimprowizowane pozycje obronne zgodnie ze starą cyrańską sztuką obrony okrężnej, zbadałem skorpiona (okazało się że może pluć kwasem z ogona) i czekałem. Pierwsza noc minęła spokojnie, prócz pijanego Kudłaja i szwendającego się po terenie Ramunasa. Nad ranem zmienił nas oddział krasnoludów od Kundaraków.

Okazało się że magazynem interesuje się ktoś jeszcze. Sama głowa rodu przestępczej rodziny Domu Boromar – niziołków mieszkających w Sharn. Sugerował na początku że chce położyć łapę na pilnowanych przez nas artefaktach, więc Ramunas nawet ustalił z rektorem że Uniwersytet sprzeda je Boromarom. Ale okazało się ostatecznie że bratanek przywódcy rodu wplątał się w jakieś nieciekawe towarzystwo i zamierza nas odwiedzić kolejnej nocy. Chodziło tylko o to żeby ów bratanek tę noc przetrwał w stanie dość nienaruszonym.

Więc się przygotowaliśmy. Ramunas skombinował zwój z czarem usypiania. Kudłaj wytrzeźwiał – to było wszystko na co było go stać. Ja kupiłem więcej lamp abyśmy coś widzieli. I czekaliśmy. Bratanek Dona Boromara faktycznie przybył i to z obstawą, ponadto w towarzystwie jakiegoś elfickiego maga. Próbowali mnie powstrzymać torbą plączącą ale na szczęście udało mi się wyplątać. Czar Ramunasa zadziałał przynajmniej na tego krewniaka, elfa udało mi się zmusić do ucieczki. Niziołki okazały się być całkiem twarde jak na swój niski wzrost. Tylko kiedy udało mi się powalić jednego sytuacja się skomplikowała.

Z mumii giganta coś wylazło – zapewne drowy z Xendriku, które uruchomiły tego mechanicznego skorpiona. Taktyczny odwrót wydawał się być jedynym możliwym wyjściem.

I na tym teraz stoimy. Drowy i skorpion spowodowały nieco zniszczeń i zamieszania w Sharn zanim ostatecznie nie skryły się gdzieś w Cogs. Straż oferuje nagrodę za jego zniszczenie, a podobno Cannithowie chcą go w stanie dość nienaruszonym.

Z transakcji między rektorem a Donem Boromarem raczej nic nie wyjdzie bo wszystko rozbija się o pieniądze. Na szczęście Ramunas przekonał Dona aby ten jego bratanek Xonras pilnował z nami tego magazynu. Gdzie pilnuję go ja. Okazało się że do napadu namówił go ten elf Leojym Malgatha, który chciał spalić mumię giganta.

Chyba trzeba będzie odnaleźć tego elfa. Ramunas zdobył jego miecz, może te jego mistyczne zdolności się przydadzą. Coś musimy zrobić z tym skorpionem, ale nie będzie to łatwa przeprawa. Ma taki sam adamantytowy pancerz co ja więc pewnie jest dość odporny na ciosy. A nie mamy adamantytowej broni. I co z Voykampfem?

Comments

delusioner82 brathac

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.