[Eberron]

Warhedd - Dziennik osobisty 3

11 Eyre 998 YK
Ugoda z sądem Sharn wymagała odnalezienia od nas tego przekutego – Palownika, który zbiegł z tego samego aresztu w którym i my siedzieliśmy. Mieliśmy na to 7 dni, zanim przyjdzie nam pracować dla Uniwersytetu Morgrave. Pierwszym problemem jaki się pojawił był Ramunas. Po tym jak poszedł spać po tej imprezie u… pobratymców Kudłaja, okazało się że zapadł w jakiś dziwny katatoniczny trans, z którego nie udało mi się go obudzić. Zaniosłem go więc do tego naszego wynajmowanego lokum i zabezpieczyłem jak się dało. Później poszedłem pogadać z naszą panią prawnik – dzięki niej dostałem wgląd w akta całej sprawy. Okazało się że, poprzednim razem, Palownika udało się złapać dzięki pewnemu prywatnemu detektywowi o imieniu Gerrel. To imię mi coś przypomniało. Jedna z tych istot w Syrianie, prosiła nas o dostarczenie wiadomości temu Gerrelowi.

Na miejscu wpuścił mnie dziwnie wyglądający kamerdyner, który przedstawił mi równie dziwnie wyglądającego Gerrela. Do końca nie byłem pewny jakiej jest płci. W sumie to nadal nie jestem. Wtedy też niewiele się dowiedziałem, choć potwierdził ze oczekuje przesyłki.

Z Kudłajem umówiłem się przy Czerwonym Młocie w Cogs, ale coś długo się nie pojawiał. Pogadałem trochę z Crucible, właścicielem Młota, ale nie wiedział nic ani o Palowniku, ani o ewentualnych jego powiązaniach z Panem Ostrzy. Smith, przekuty – kapłan Onatara ze świątyni w Cogs, też nic nie wiedział. Czekałem na tego shiftera i czekałem. W końcu stwierdziłem, że pewnie siedzi u tej swojej… rodziny, więc poszedłem tam.

Tylko że tam okazało się że śledziło mnie dwóch innych przekutych, których banda Kudłaja chciała powstrzymać. Włączyłem się do walki, próbując powstrzymać jednego, z naramiennymi ostrzami, ale nie wiedzieć czemu ten postanowił się zabić miast nam coś powiedzieć. Ale na szczęście udało mi się powstrzymać przed ucieczką jego Ostatniego Posłańca.

Okazało się że Ci przekuci śledzili mnie przez cały poprzedni dzień, a Kudłaj łaził za nimi. Nie wiem tylko po co mu była ta glewia, choć w sumie później się przydała. Okazało się także, że znalazł ślady Palownika, w okolicy Czerwonego Młota. Chcieliśmy wrócić do Cogs, ale po drodze okazało się że Palownik uderzył ponownie. Straży ponownie pomagał Gerrel, więc postanowiliśmy ponownie z nim porozmawiać.

Tym razem był bardziej rozmowny. Okazało się, że Palownik atakował osoby, które wykazywały jakieś talenty. Czy to do magii, czy umiejętności wojskowych, lub naukowych. Gerrel podejrzewał, że w jakiś sposób kradł im energię życiową. Zaprowadził nas do poprzedniej kryjówki Palownika, ale tam siedzieli teraz jacyś inni shifterzy, którzy nic nie wiedzieli. Znalazłem jednakże malutki odłamek smoczego kryształu Siberys, a Kudłaj jedną fiolkę oleju naprawczego.

Naszym ostatnim tropem było odczytanie wiadomości z Ostatniego Posłańca. Smith nie dał rady nic z tym zrobić, więc poszukaliśmy w manufakturach Cannithów jakiegoś artificera. Półelf Lorel d’Cannith, dał radę oczytać trzy wiadomości, z których wynikało, że ktoś kazał mnie śledzić w imieniu Przekształconego Boga i spowolnił mechanizmy Posłańca na tyle, że dało się go bezproblemowo wyśledzić. Posłaniec zaprowadził nas do jednej z mniejszych manufaktur, w której pracowali sami przekuci. Kudłaj zauważył wśród tamtejszych pracowników, drugiego z przekutych, którzy mnie śledzili, oraz dziwnie wyglądającego krasnoluda, który przechwycił Posłańca.

Weszliśmy więc tam i my. Okazał się że ten “krasnolud” to przekuty, który pokrył swoje ciało… mięśniami i skórą, aby upodobnić się bardziej do istot cielistych!! Nie powiedział nam nic innego, poza mistyczną otoczką, że czegoś nie rozumiem, ale wskazał nam miejsce, gdzie ukrywał się Palownik. On i jego towarzysze nie zaoponowali, kiedy powiedziałem, że muszę powstrzymać Palownika, przed kolejnymi mordami. Po prostu wskazali nam drogę.

Palownik ukrywał się we wnętrzu wielkiej groty, w której ktoś umieścił starego Przekutego Tytana. Tylko że tego zmodyfikowano tak, że Palownik mógł do niego wejść i poruszać nim jak wielką maszyną oblężniczą. Nie było łatwo, ale udało nam się go pokonać. Jednak ta glewia Kudłaja się na coś przydała. Okazało się też, że róg Palownika, ten na który nadziewał ofiary podłączony był do jeszcze większego kryształu Siberys. Kiedy go dotknąłem, na moim pancerzu znów zaczęły pojawiać się te smocze runy, jak wtedy podczas walki z Nurchachim, kiedy z portalu wyleciał ten wielki smok. Samo ciało Palownika pokryte było dziwnymi symbolami, takimi samymi jakie widziałem z Ramunasem wtedy w Xen’driku. Przed Dniem.

Udało się nam opuścić grotę innym wyjściem, usuwając jakieś stare zawaliska, które blokowały dostęp do starych tuneli. Po drodze napotkaliśmy chyba jakiś stary warsztat Cannithów, z którego zabrałem jakieś antyczne plany konstruktów. Ciekawe czy coś w nich znajdę?

Koniec końców, oddaliśmy list Gerrelowi. Kryształ Siberys niezbyt go zainteresował. Straż wypłaciła nam nagrodę za Palownika, ale moja dola ledwie starczyła na nowe oleje naprawy. Chociaż przynajmniej odzyskaliśmy papiery na broń. Muszę teraz naprawić jeszcze kilka uszkodzeń pancerza. Ramunas wciąż śpi, a ja mam więcej pytań, niż odpowiedzi.

Comments

delusioner82 brathac

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.